http://bdta.pl/files/gimgs/th-115_bdta113.jpg
http://bdta.pl/files/gimgs/th-115_P1130574.jpg

BDTA CXIII / 13.06.2016 / C-30 [50]
Przeczytałem jakiś czas temu książkę, która opisywała wierzenia ludów syberyjskich. Ludzie ci dzielą świat na świat środkowy, w którym żyją, świat górny i świat dolny. Te dwa ostatnie to krainy zmarłych. W trakcie czytania o świecie dolnym, nazywanym również piekłem albo dolną wsią, zacząłem odkrywać zbieżności między jego opisami, a miejscem w którym mieszkam. Początkowo uznałem to za zbieg okoliczności, jednak w trakcie lektury dotarło do mnie, że widocznie kiedyś umarłem.

Zanim dowiedziałem się, że nie żyję, nękało mnie poczucie, że otaczający świat to makieta, w dodatku mocno zaśmiecona, albo gra komputerowa. Żeby o tym opowiedzieć posłużyłem się rzutem izometrycznym, kompresją krajobrazu oraz samplingiem, który wykorzystałem do samplowania miejsc mojej wsi oraz dźwięków o nieznanej etiologii w słuchowiskach. Teksty opisujące moje położenie zostały przeczytane przez różnych ludzi, których tutaj napotkałem. W grach tacy ludzie to NPC - czyli postaci niezależne. Postaciom tym przedstawiłem opisy miejsc, które przeczytali - każdy tak, jak potrafił.

Taśmę magnetofonową wykorzystałem z dwóch powodów. Po pierwsze, jeśli posiadamy magnetofon z autorewersem, możemy słuchać kasety w nieskończoność. To przypomina świat zmarłych, po którym chodzi się bez celu, ciągle po tych samych miejscach. W grach komputerowych zjawisko to nazywane jest backtrackingiem, a w filozofii - wiecznym powrotem. Kontynuując wątek gier, sytuacja w której się znalazłem przypomina taką grę, która nie ma żadnego określonego celu ani zakończenia. Można jedynie dokonywać próżnego przepatrywania kątów albo kręcić się w kółko, tak jak lisek bez ręki i nogi.

Po drugie, taśma magnetofonowa była prawdopodobnie przyczyną mojej śmierci.